Świat brytyjskich seriali komediowych - od Johna Cleesa do Rowana Atkinsona, od Monty Pythona do Małej Brytanii, od czarno-białej taśmy do cyfrowych efektów specjalnych. Krótko mówiąc: Britcoms!
Alan Johnston banner
Kategorie: Wszystkie | Ludzie | Newsy | Ogólne | Seriale | W Polsce
RSS
poniedziałek, 30 kwietnia 2007
Majówka w Nouvion: Właściciele kawiarni

Zaczynamy cykl "Majówka w Nouvion", w ramach którego przez siedem dni baardzo długiego weekendu będę opowiadał o aktorach, których wspólna praca dała efekt w postaci jednego z najbardziej znanych w Polsce britcomów, "Allo! Allo!". A na dobry początek bierzemy się za parę odtwórców dwóch ról centralnych dla całej fabuły: Rene, właściciela słynnej kawiarni, oraz jego żony Edith.

Gorden Kaye (Rene)

Prawdziwe nazwisko: Gordon Kaye
Data urodzenia: 7 kwietnia 1941 (obecny wiek: 66 lat)
Miejsce urodzenia: Huddersfield, Anglia
Wykształcenie: średnie (Huddersfield Technical College)

Pierwsza zagadka, jaka wiąże się z Gordenem Kaye'm, brzmi: dlaczego jego imię pisane jest w sposób, który wydaje się błędem ortograficznym? Angielska Wikipedia podaje, że jako pierwsza pomyliła się aktorska organizacja Equity (odpowiednik naszego ZASP), która przekręciła coś w swoich dokumentach. Sam zainteresowany w swojej autobiografii wskazuje na lekarzy w pewnym szpitalu, gdzie przebywał. Tak czy owak, wyjątkowe imię stało się dla niego znakiem rozpoznawczym, więc z ochotą przy nim został.

Kaye zaczynał swoją karierę aktorską, jak wielu, od drobnych rólek, m.in. w "Jabberwocky" Terry'ego Gilliama, a także w serialach komediowych "Babie lato" i "Are you being served?", ten ostatni autorstwa duetu Jeremy Lloyd & David Croft . Potem zagrał w dwóch zdecydowanie nieudanych i szybko zamkniętych britcomach tego duetu: "Wesołej orkiestrze" i "Proszę wrócić, pani Noah" (czytałem wyniszczający dla tego ostatniego serialu tekst pewnego prominentnego brytyjskiego krytyka, który uznał rolę Kaye'a za jedyny bardzo jasny punkt). Jednak największym sukcesem jego życia okazała się rola Rene, którą grał przez 10 lat, rownocześnie występując przez kilka sezonów w przedstawieniu teatralnym na bazie serialu.

W 1988 tabloidy odkryły, że bardzo już wówczas popularny aktor ma romans... z innym mężczyzną. Kaye postanowił zagrać w otwarte karty i na kilka dni przed spodziewaną publikacją sensacyjnych zdjęć sam ogłosił wszem i wobec, że jest gejem. Wkrótce potem ukazała się jego autobiografia "Rene i ja", w której opisywał m.in. problemy związane z byciem homoseksualnym młodzieńcem.

W styczniu 1990, kiedy podróżował samochodem w czasie potężnej wichury, drewniana reklama przebiła jego szybę, zaś jej fragment wbił mu się w głowę, bardzo poważnie uszkadzając mózg i czaszkę. Po sześciogodzinnej operacji lekarze zdołali go odratować, co określono jako bliskie cudowi. Kaye do dzisiaj nie pamięta wypadku, zaś pamiątką po nim jest spora blizna na czole. W czasie rehabilitacji aktor wyraził życzenie zamknięcia serialu, jednak Jeremy Lloyd przekonał go do występu w jeszcze dwóch seriach.

Po zakończeniu produkcji "Allo! Allo!", jak wielu jego twórców, wrócił do teatru, zaliczając jedynie krótką przygodę z niezbyt udanym britcomem "Rewolwer" (2001). W 2007 po raz ostatni wcielił się w rolę Rene w półtoragodzinnym odcinku specjalnym "Powrót Allo! Allo!".

Carmen Silvera (Edith)

Data urodzenia: 2 czerwca 1922
Miejsce urodzenia: Toronto, Kanada
Zmarła: 3 sierpnia 2002 (żyła lat 80)
Miejsce śmierci: Londyn

Pomimo swego raczej południowego nazwiska i urody, Carmen Silvera była w rzeczywistości Kanadyjką. Wychowywała się w Anglii, jednak podczas II wojny światowej wróciła do Kanady, gdzie zdobyła wykształcenie baletnicy, a później także aktorki. W latach 60. znów zawitała na Wyspy Brytyjskie i zdobyła sporą popularność dzięki udziałowi w produkowanej przez BBC operze mydlanej "Compact". Później pojawiła się dwukrotnie w legendarnym serialu "Doctor Who", ale na dobre publiczność przypomniała sobie o niej za sprawą roli Edith.

Po zamknięciu serialu wystąpiła jeszcze w filmie "La Passione" (1996) oraz wspomnianym "Rewolwerze". Dopiero na rok przed śmiercią zaprzestała występów scenicznych. Gorden Kaye pozostał jej bliskim przyjacielem na resztę życia.

Jak wielu nałogowych palaczy, zapadła na raka płuc. Odmówiła przyjmowania chemio- i radioterapii, co spowodowało, że zmarła już po czterech miesiącach od postawienia diagnozy. Jak wspominają przyjaciele, do końca była wesołą starszą panią. Ostatnie dni życia spędziła w domu aktorów - emerytów w Londynie, gdzie zmarła.

***

Jutro: niezawodny skład kelnerski "Cafe Rene", czyli Yvette, Maria i Mimi.

niedziela, 29 kwietnia 2007
Tak jest, panie ministrze
Tytuł oryginalny: Yes Minister
Tytuł polski: Tak jest, panie ministrze (TVP)
Autorzy: Sir Antony Jay & Jonathan Lynn
Lata emisji: 1980 - 1984
Liczba odcinków: 21 + 1 specjalny
Liczba serii: 3
Stacja: BBC Two 
 
Jeśli interesujecie się historią najnowszą Wielkiej Brytanii, to na pewno wiecie bardzo dużo na temat Margaret Thatcher, pierwszej kobiety w historii sprawującej faktycznie najważniejszy urząd w tym kraju, czyli oczywiście premiera. Wątpię jednak, aby nawet najzagorzalsi miłośnicy jej dokonań wiedzieli, który serial telewizyjny był jej ulubionym. Otóż nazywał się "Yes Minister", a w Polsce był emitowany bodaj raz w TVP3 jako "Tak jest, panie ministrze". Żeby dodać do opowiastki o gustach pani premier ciekawą pointę: był najsłynniejszą britcomową parodią życia polityków na najwyższych szczeblach władzy.
 
W naszym kraju jest to dzieło znane bardzo słabo, co zresztą łatwo zrozumieć, ponieważ dla pełnego docenienia wszystkich jego smaczków trzeba dość dobrze znać i pojmować brytyjski system polityczny, przede wszystkim zaś zdawać sobie sprawę z ogromnej roli ustrojowej, jaką na Wyspach ma - w Polsce wciąż lekceważona i pomiatana przez kolejne partyjne republiki kolesi - służba cywilna. Założenie jest takie: pochodzący z wyborów politycy wyznaczają ogólne cele aparatu państwowego, podejmują najważniejsze decyzje i odpowiadają za nie przed swoim elektoratem. Ale w żadnym razie ani oni ani ich partyjna klientela nie zajmują się realizacją tych decyzji - od tego mają profesjonalistów, praktycznie nieusuwalnych urzędników ze służby cywilnej. W Polsce taki stan rzeczy brzmi w tej chwili jak piękne, ale nieco nierealne marzenie. W Anglii jest na odwrót - służba cywilna jest czymś tak potężnym, że jak równy z równym toczy z klasą polityczną walkę o to, kto skupi w swoim ręku więcej władzy. I właśnie ta walka jest centralną osią fabuły "Tak jest, panie ministrze", przy okazji obśmiewającego także praktycznie wszystkie inne aspekty życia politycznego.
 
Polityków w tym wiecznym sporze reprezentuje Jim Hacker, który w pierwszym odcinku zostaje ministrem spraw administracyjnych. Ma głowę pełną pięknych ideałów, ale tak naprawdę liczy się dla niego wyłącznie jego własna popularność w mediach, mająca być gwarancją długiej kariery na szczytach władzy. Doraźnie stara się też nie podpaść za bardzo premierowi, bo nigdy nie zna się dnia ani godziny swojej dymisji. Szefem służby cywilnej w jego resorcie (tzw. stałym podsekretarzem) jest Sir Humphrey Appleby, którego postać do dziś służy Anglikom za ucieleśnienie stereotypowego biurokraty. Stara się manipulować ministrem, korzystając ze swego znacznie lepszego wykształcenia i większego doświadczenia w pracy ministerialnej. Robi wszystko, by służba nie straciła choćby jednego etatu oraz by to ona, a nie politycy, faktycznie decydowała o wszystkim, do dla kraju najważniejsze. Między tymi dwoma skrajnościami sytuuje się Bernard, osobisty sekretarz ministra, który z jednej strony sam jest członkiem służby cywilnej i boi się narazić Sir Humphrey'owi, ale z drugiej strony próbuje być lojalny wobec Hackera, a czasem zwyczajnie nie może scierpieć bezsensów, w które Humphrey dla bardzo partykularnych interesów wmanewrowuje ministra.
 
Ogromną siłą serialu jest gra dwóch wielkich, nieżyjących już niestety aktorów: Paula Eddingtona jako ministra oraz Nigela Hawthorna w roli Sir Humphrey'a (za którą trzykrotnie otrzymywał nagrodę BAFTA). Dzięki ich koncertowym występom ciągłe potyczki dwóch wiecznych adwersarzy nie przestają bawić i wzbudzać zainteresowania.
 
Autorami emitowanego w latach 1980-84 serialu byli Antony Jay i Jonathan Lynn, którzy przez wiele lat utrzymywali, że wszystko co napisali było wytworem tylko ich własnej wyobraźni i zmysłu obserwacji. Dopiero przy okazji obchodów 25-lecia pierwszej emisji przyznali, że korzystali z trzech bardzo ważnych źródeł ze świata prawdziwej polityki. Pierwszym były dzienniki prominentnego polityka i ministra z lat 60., Richarda Crossmana. Drugim przekazywane autorom w tajemnicy wspomnienia Marcii Williams (obecnie członkini Izby Lordów jako baronowa Falkender), osobistego sekretarza premiera Harolda Wilsona. Trzecim relacje doradcy bezpośredniego poprzednika pani Thacher, premiera Jamesa Callaghana, nazwiskiem Bernard Donoughue.
 
W 1984 Margaret Thatcher oddała swojej ulubionej produkcji szczególny rodzaj hołdu: podczas jednego z oficjalnych przyjęć, wystąpiła z aktorami serialu w krótkim skeczu, sama grając rolę... oczywiście premiera.
 
***
A jutro zaczynamy cykl Majówka w Nouvion: przez siedem kolejnych dni długiego weekendu opowiem o głownych aktorach "Allo! Allo!". Na dobry początek: Rene i Edith, czyli Gorden Kaye i Carmen Silvera.
sobota, 28 kwietnia 2007
"Upadła Madonna..." sprzedana
Jak donosi "Dziennik", najsłynniejszy britcomowy obraz, "Upadła Madonna z Wielkim Cycem", którego zagmatwane losy były ważny wątkiem w wielu odcinkach "Allo! Allo!", trafił na rynek aukcyjny. Ostatnie 15 lat legendarne płótno spędziło na ścianie w domu swego twórcy (no dobrze, tak naprawdę nie był nim Van Klompf :) , scenografa "Allo! Allo!", Shauna Moore'a. Wielkoduszny Moore postanowił ostatecznie rozstać się z nim i wystawić na aukcji charytatywnej, z której dochód wesprze projekty edukacyjne w hrabstwie Oxfordshire. Szczęśliwy nabywca wylicytował obraz za 4 tysiące funtów, co jak na rzecz będącą de facto tylko wspaniałą pamiątką z serialu telewizyjnego, jest całkiem niezłą sumką...
Britcom People: Tony Robinson

Nazwisko: Tony Robinson
Data urodzenia: 15 sierpnia 1946 (obecny wiek: 60 lat)
Miejsce urodzenia: Londyn
Dzieci: dwoje, córka i syn

Baldrick z "Czarnej Żmii", przy całej swej dobroduszności, oddaniu i cierpliwości dla kaprysów swego pana, był bez wątpienia jedną z najbardziej niemądrych spośród słynnych britcomowych postaci. Nie obrażając naszych najmłodszych współobywateli, można powiedzieć, że miał umysłowość kilkulatka, mimo znacznie bardziej dorosłego ciała. Tym większe zdziwienie może budzić fakt, że grający go aktor, Tony Robinson, to dziś jeden z najbardziej znanych brytyjskich prezenterów filmów dokumentalnych i programów popularnonaukowych, zwłaszcza związanych z szeroko rozumianą historią.

Robinson nie zdobył poważniejszego formalnego wykształcenia, za to już jako dwunastolatek zaczął grać w teatrze. Przez dwa lata był nawet dyrektorem teatru, ale zdecydowanie bardziej wolał grać. Starając się dostać na ekran, imał się drobnych rólek w telewizji, wśród których stosunkowo najbardziej zauważalne były występy w programie dla dzieci Sam on Boff's Island oraz satyrycznym Who Dares Wins.

"Czarna Żmija" była w jego karierze prawdziwym kamieniem milowym. Był jedynym aktorem serialu oprócz występującego w roli tytułowej Rowana Atkinsona , który zagrał w absolutnie wszystkich odcinkach, łącznie ze specjalnymi. Słynne słowa "I have a cunning plan" (w oficjalnym polskim tłumaczeniu: "Mam szczwany plan"), które Baldrick wypowiadał niemal w każdym z nich, weszły do potocznego angielskiego.

Jeszcze podczas prac nad serialem, za radą jednego z jego scenarzystów - Richarda Curtisa - zaczął próbować własnych sił w pisaniu, przede wszystkim z myślą o najmłodszych widzach. Tak powstało kilka programów telewizyjnych oraz serial Maid Marian and her Merry Men, który część krytyki uznała za udaną próbę dostosowania humoru znanego z "Czarnej Żmii" do poziomu młodszej widowni.

W latach 90. Robinson stał się wziętym prezenterem programów telewizyjnych, początkowo dziecięcych. W 1994 został głównym prowadzącym historycznych programów i seriali dokumentalnych w telewizji Channel 4, w której kolejnych produkcjach występuje do dziś. Ponadto występuje na estradzie z własnym one man show, obecnie pod tytułem Tony Robinson's Cunning Night Out. Nagrywa także audiobooki, występuje w dubbingu, grach komputerowych oraz reklamach. Co ciekawe, jest też uznanym autorem literatury dziecięcej, który zdążył już opublikować 16 książek. 

W latach 1996-2000 był wiceprezesem British Actors Equity, odpowiednika naszego ZASP, zaś w latach 2000-2004 zasiadał w Krajowym Komitecie Wykonawczym Partii Pracy.

***

A jutro: dość osobista opowieść o mało w Polsce znanym, lecz umiłowanym przeze mnie britcomie "Tak jest, panie ministrze".  

Wykorzystałem materiały zebrane podczas pracy nad stworzonym przeze mnie artykułem o aktorze w polskiej Wikipedii, stąd możliwe podobieństwo obu tekstów.

piątek, 27 kwietnia 2007
Britcom People: David Croft
Prawdziwe nazwisko: David John Sharland
Data urodzenia: 7 września 1922 (obecny wiek: 85 lat)
Miejsce urodzenia: Sandbanks, hrabstwo Dorset, Anglia
Stan cywilny: żonaty (żona Anne, od 1952), siedmioro dzieci oraz wnuczęta
Odznaczenia: oficer Orderu Imperium Brytyjskiego (1978)

Człowiek - instytucja, współautor 11 (słownie: jedenastu) britcomów na przestrzeni 35 lat. W Polsce najlepiej znany jako współscenarzysta "Allo! Allo!", w Wielkiej Brytanii niemal każdy telewidz kojarzy co najmniej kilka jego produkcji (nawet jeśli nie zna jego nazwiska).

Britcomowy debiut Crofta nastąpił dość późno, bo dopiero w wieku 39 lat. Wcześniej służył na frontach II wojny światowej, przede wszystkim w Afryce Północnej, Indiach i Singapurze, wracając do cywila w stopniu majora. Po wojnie pracował dla telewizji jako aktor i muzyk, a następnie producent. Po raz pierwszy wpisał się do kronik jako scenarzysta serialu komediowego w roku 1961, pisząc wraz z Richardem Waringiem mocno już dzisiaj zapomniany, siedmioodcinkowy britcom "Jajogłowi" o wesołym życiu grupy londyńskich studentów.

W połowie lat 60. jego żona, wówczas pracująca jako agent teatralny, poznała go z piszącym aktorem nazwiskiem Jimmy Perry, który w czasie wojny służył w pełnej niemłodych już dżentelmenów jednostce obrony terytorialnej. Obaj panowie wykorzystali te doświadczenia pisząc wspólnie "Armię tatuśka" - pierwszy wielki hit Crofta, emitowany przez 9 lat (1968-77), a dziś uznawany za jeden z najważniejszych britcomów lat 70. W 1973 Croft rozpoczął współpracę z drugim ze swych wieloletnich partnerów w pisaniu, Jeremy'm Lloydem. Ich pierwszy serial, "Are you being served?", doczekał się trzynastu lat emisji oraz remaków w USA i Australii.

Przez kolejnych 20 lat Croft i jego partnerzy niemal bezustannie dostarczali widzom BBC kolejnych godzin dobrej zabawy. Owocami współpracy z Perrym były "It Ain't Half Hot Mum", chyba najważniejsza britcomowa próba rozliczenia się z brytyjskim kolonializmem, a także "Hi-de-Hi" (to w tym serialu wypłynęli na szersze wody Paul Shane, Su Pollard czy Jeffrey Holland) i, realizowane przez w dużej mierze tę samą ekipę, "Pan wzywał, Milordzie?". Jeśli chodzi o duet Croft - Lloyd, ich dwie następne próby po "Are you..." - seriale "Proszę wrócić, Pani Noah" i "Wesoła orkiestra" - były delikatnie mówiąc, mało udane, ale potem triumfowali za sprawą "Allo! Allo!". Croft wycofał się z tego tasiemcowego, jak na britcom, serialu po sześciu seriach, zaś trzy ostatnie Lloyd napisał wspólnie z Paulem Adamem. Nie przeszkodziło to obu panom spotkać się ponownie przy projekcie "Grace and Favour", będącym kontynuacją po latach ich pierwszego wspólnego serialu, a zarazem satyrą na doskwierającą im coraz bardziej starość.

W 1995 Croft wraz z trójką spośród swych ulubionych aktorów (trio Shane - Holland - Pollard) oraz scenarzystą Richardem Spendlove'm zrealizował swój pożegnalny serial "Oh, Doctor Beeching!", w polskiej telewizji prezentowany swego czasu pod tytułem "Stacyjka Hatley". Po definitywnym zakończeniu jego produkcji, w 1998 76-letni Croft ogłosił przejście na emeryturę, z której uroków korzysta do dziś.

Gdyby chcieć określić jakoś jego styl, na pewno trzeba zwrócić uwagę na dwa elementy. Po pierwsze, niezwykle wyraziste postacie, z których każda posiadała własny, niepowtarzalny ładunek komiczny. Po drugie, hermetyczne środowiska, w których przyszło im przebywać, co zmuszało je do interakcji i czyniło wszystko jeszcze zabawniejszym.

Croft był także producentem britcomów, znanym z umieszczania na końcu odcinków "wizytówek" wszystkich grających aktorów. W 1978 otrzymał jedno z ważniejszych odznaczeń państwowych przyznawanych tradycyjnie m.in. ludziom zasłużonym dla brytyjskiej kultury - Order Imperium Brytyjskiego.

***

Życzę wszystkim bardzo miłego, długiego weekendu i oczywiście zachęcam do codziennego zaglądania na britcom.blox.pl albo najlepiej zaprenumerowania go w postaci strumienia RSS (wystarczy kliknąć taki napis na górze ekranu). Już jutro prawdziwe życie Baldricka z "Czarnej Żmii", czyli sylwetka jego odtwórcy, Tony'ego Robinsona.

Wykorzystałem materiały zebrane przeze mnie podczas mojej pracy nad artykułem o Crofcie w polskiej Wikipedii, stąd częściowe podobieństwo obu tekstów.
czwartek, 26 kwietnia 2007
DVD: Liga Dżentelmenów

Tytuł oryginalny: The League of Gentlemen
Tytuł polski: Liga Dżentelmenów (DVD), Pcim Dolny (BBC Prime)
Autorzy: Jeremy Dyson, Mark Gatiss, Steve Pemberton, Reece Shearsmith
Odcinków: 18 + 1 specjalny
Serii: 3
Emisja: 1999-2002
Stacja: BBC Two

W wielu opracowaniach na temat britcomowej historii można spotkać się z opinią, że o ile lata 80. były właściwie złotym wiekiem tego rodzaju twórczości, o tyle kolejna dekada upłynęła pod znakiem pewnej stagnacji (chociaż osobiście uważam tę opinię za nieco zbyt generalizującą). Dopiero nastanie XXI wieku przyniosło świeży powiew, który wniósł do gatunku nową jakość albo przynajmniej nawiązał do najlepszych tradycji. Nie ma wątpliwości, że okrętem flagowym floty odnowicieli była "Mała Brytania", ale lista godnych uwagi produkcji z ostatnich lat w żadnym razie nie kończy się na tym tytule. Jedną z ciekawszych i, co ważne, w dużej mierze już dostępną w Polsce na DVD, jest "Liga dżentelmenów".

Dżentelmenów (w angielskiej pisowni to słowo wygląda dużo ładniej...) jest czterech, a są nimi Jeremy Dyson, Mark Gatiss, Steve Pemberton i Reece Shearsmith. Pierwszy z nich jest tylko scenarzystą, pozostali także piszą, ale oprócz tego stanowią główną obsadę serialu. Panowie występują razem od 1994, początkowo jako sceniczna grupa kabaretowa. Nazwę zapożyczyli z tytułu angielskiego filmu kryminalnego z 1959 r. W 1997 zawitali do BBC Radio 4, gdzie zaprezentowali bardzo dobrze przyjętą przez publiczność i krytykę serię słuchowisk "W miasteczku z Ligą Dżentelmenów". Dwa lata później w BBC Two zadebiutował ich serial telewizyjny, który doczekał się później drugiej (2000) i trzeciej serii (2002). Dwie pierwsze z nich można obecnie kupić w Polsce na płytach DVD opublikowanych przez czołowego w tej chwili wydawcę britcomów w naszym kraju, czyli Best Film. Poza tym brytyjskim zwyczajem zrealizowano świąteczny odcinek specjalny (2000), a także - co nie jest takie częste - oparty na serialu film kinowy pt. "Apokalipsa według Ligi Dżentelmenów" (2005). I jeszcze wyjaśnienie terminologiczne: serial był pokazywany w BBC Prime z polskimi napisami, tyle że widniał w ramówce jako "Pcim Dolny". Na DVD powrócono do literalnego tłumaczenia tytułu oryginalnego (The League of Gentlemen) i bardzo dobrze.

Przechodząc do samej fabuły, jest to z pewnością jeden z najbardziej przesyconych czarnym jak smoła humorem britcomów. Próżno szukać tu subtelności: dowcipy są z grubej rury, często z seksualnymi odniesieniami, a jeszcze częściej ze sporą dozą prawdziwej makabry. Co gorsza, przynajmniej dla wielu bardziej wrażliwych widzów, retoryka bliska kinu grozy przejawia się nie tylko w słowach bohaterów, ale też w wielu widocznych na ekranie obrazach. Tak więc jeśli na myśl o zakrawionych twarzach lub zwierzętach ginących w różnych okropnych sytuacjach dostajecie mdłości albo nie możecie zasnąć, lepiej włączyć coś innego.

Ale "Liga Dżentelmenów" to nie parodia horrorów a la "Straszne filmy". Pomijając tą całą śmieszno-straszną dekorację, serial pełen jest autentycznie bardzo zabawnych skeczy i postaci, które, choć niemal wszystkie są co najmniej dziwaczne (a może właśnie przez to) zapadają w pamięć na długo. Rzecz dzieje się w miejscowości Royston Vasey, będącej karykaturą prowincjonalnej mieściny w północnej (sądząc po akcencie mieszkańców) Anglii. Jego mieszkańców trudno uznać za normalnych: mamy tam m.in. kazirodczą parę właścicieli MIEJSCOWEGO (to słowo jest niezwykle ważne, ale nie chcę nikomu odbierać radochy) sklepu, w wolnych chwilach mordujących intruzów, taksówkarza - transeksualistę, weterynarza uśmiercającego większość pacjentów, pośredniczkę pracy zakochaną w swoich pisakach czy też pedantycznego hodowcę ropuch (nie wymieniłem nawet połowy). W pierwszej i drugiej serii każdy z odcinków to zbiór bardzo luźno ze sobą powiązanych skeczy z udziałem postaci z tej galerii osobliwości. Skeczy, co warto dodać, pełnych absurdalnego humoru według najlepszych brytyjskich wzorców. Seria trzecia - dotychczas dostępna w Polsce tylko na antenie BBC Prime - to już zupełnie inny model konstrukcyjny, w którym każdy odcinek ma swojego wyraźnie wiodącego bohatera, a elementem spinającym całość jest ostatnia scena, która w kolejnych odcinkach odsłania nam się z coraz większymi szczegółami, niczym układanka z puzzli. Śmiem także twierdzić, że w ostatniej serii podjęto próbę nakręcenia "ambitnego" (jeśli jest coś takiego) britcoma, to znaczy nie tylko zabawnego, ale też skłaniającego do pewnych poważniejszych przemyśleń.

Ostatnim elementem, o którym nie można nie wspomnieć, jest muzyka. Już sam temat (czyli to co leci podczas czołówki, a w tym przypadku także jako tło do menu na DVD) jest moim zdaniem niezwykle ciekawy, a w serii 3 znajdziemy również kilka dodatkowych, zajmujących utworów tego samego kompozytora nazwiskiem Joby Talbot.

Reasumując, nie jest to rzecz dla każdego, wielu ludzi może to odrzucać, ale mnie się podobało.

***

Jutro: legenda brytyjskiej komedii, autor 11 (!) britcomów - w cyklu Britcom People: pan David Croft!

środa, 25 kwietnia 2007
Britcom People: Rowan Atkinson

Od dziś nowy kącik w ramach britcomowego bloga - Britcom People, czyli krótkie sylwetki ludzi związanych ze światem brytyjskich seriali komediowych, przede wszystkim aktorów i autorów, ale nie tylko. Postaram się pisać te artykuły bardziej encyklopedycznie i mniej subiektywnie niż inne wpisy, jednak efekty ocenicie sami :)

Pełne nazwisko: Rowan Sebastian Atkinson
Data urodzenia: 6 stycznia 1955 (obecny wiek: 52 lata)
Miejsce urodzenie: Consett, hrabstwo Durham, Anglia
Wykształcenie: magister inżynier elektryk, Newcastle University (inżynier) oraz Oxford University (magisterium)
Stan cywilny: żonaty (żona: Sunestra Sastry, od 1990), dwoje dzieci (Lily i Benjamin)
Obecne miejsce zamieszkania: hrabstwo Oxfordshire, Anglia

Przygoda Atkinsona z aktorstwem rozpoczęła się podczas studiów w Oksfordzie, gdzie występował w studenckich grupach teatralnych. Tam poznał dwie osoby, które miały w jego karierze odegrać bardzo ważną rolę: scenarzystę Richarda Curtisa i kompozytora Howarda Goodalla. Po studiach zamiast zajmować się przewodami i gniazdkami, jak wskazywałoby wykształcenie, zaczął jeździć po kraju z własnym programem kabaretowym. Jeden z jego spektakli został zarejestrowany dla telewizji, gdzie szybko zwrócono na niego uwagę. Otrzymał propozycje z obu głównych brytyjskich stacji - BBC i ITV, ale ostatecznie zdecydował się na tę pierwszą i wszedł w skład zespołu serialu To nie są wiadomości o dziewiątej. W latach 80. i 90. stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich aktorów komediowych, grając w słynnych britcomach Czarna Żmija i Jaś Fasola . Jego ostatnim jak dotąd serialem telewizyjnym była Cienka niebieska linia , zamknięta w roku 1996.

Na dużym ekranie debiutował w 1983, kiedy to zagrał małą rólkę w jednym z filmów o agencie 007 - "Nigdy nie mów nigdy więcej". Potem grał jeszcze w kilku brytyjskich komediach, ale jego pierwszą naprawdę dostrzegalną rolą kinową była postać księdza - neurotyka w "Czterech weselach i pogrzebie" (1994). Z późniejszych występów warto wymienić "Scooby-Doo", "To właśnie miłość", "Wszystko zostaje w rodzinie" czy tytułową rolę w filmie "Johnny English". Zagrał także w dwóch filmach powstałych na bazie "Jasia Fasoli": "Jaś Fasola - nadciąga totalny kataklizm" oraz "Wakacje Jasia Fasoli". Ten ostatni film - jak zapowiedział - ma być jego definitywnym pożegnaniem z jego najsłynniejszym bohaterem.

Współpracownicy określają Atkinsona jako osobę wyjątkowo dokładnie przygotowującą swoje występy - choć na ekranie jego gra może wyglądać lekko i spontanicznie, wszystko jest zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach. Pedantyczne przygotowania dają Atkinsonowi psychiczny komfort, który pozwala mu ograniczyć stres,  w dzieciństwie powodujący u niego jąkanie się. Do dzisiaj miewa kłopoty z literą B, z czego zakpił w drugiej serii "Czarnej Żmii", gdzie w jednym z odcinków jego bohater co chwilę musiał wypowiadać słowo "Bob".

Jego wielkim hobby jest motoryzacja - posiada prawo jazdy na ciężarówki, jeździł także na bolidach o parametrach zbliżonych do Formuły 1. Pisuje felietony do brytyjskiej prasy motoryzacyjnej, zaś w kupionej przez siebie okazałej rezydencji w hrabstwie Oxfordshire trzyma pokaźną kolekcję sportowych samochodów, w której honorowe miejsce zajmują pojazdy jego ulubionej marki Aston Martin.

Od 17 lat jest szczęśliwym mężem, jego małżonka także pracuje w branży filmowej - jest charakteryzatorką. Mają dwoje dzieci.

***

A jutro na britcom.blox.pl: mistrzowie brytyjskiego humoru w jego najczarniejszej postaci, czyli Liga Dżentelmenów.

wtorek, 24 kwietnia 2007
Britcomy Atkinsona: Cienka niebieska linia

Tytuł oryginalny: The Thin Blue Line
Tytuł polski: Cienka niebieska linia
Autor: Ben Elton
Odcinków: 14
Serii: 2
Emisja: 1995-96
Stacja: BBC Two

To całkiem przyzwoity serial, tyle że spóźniony o jakieś 20 lat - pisali z przekąsem brytyjscy krytycy. Rzeczywiście, "Cienka niebieska linia" to komedia sytuacyjna oparta na poczuciu humoru bliskim temu, co królowało w świecie britcomów w latach 70, zresztą sam autor - Ben Elton - nie ukrywał fascynacji "Armią tatuśka". Nie oznacza to, że jest zupełnie nieśmieszna - przeciwnie. Tyle tylko, że na tle innych seriali z drugiej połowy lat 90., jej formuła i styl wydają się nieco archaiczne. A może tak właśnie miało być, bo i główny bohater jest człowiekiem trochę z poprzedniej epoki...

Serial jest w Polsce dość dobrze znany, całkiem niedawno gościł na antenie Polsatu, ukazał się też na DVD, dlatego tylko bardzo ogólnie zarysuję fabułę. Rzecz dzieje się na prowincjonalnej komedzie policji. gdzie obok siebie i w pewnym antagonizmie pracują funkjonariusze mundurowi oraz ich noszący na co dzień cywilne ciuchy koledzy. Ci ostatni starają się na każdym kroku akcentować swoją wyższość, szczególnie celuje w tym ich szef, inspektor Grim (David Haig). Mundurowymi dowodzi inspektor Fowler, centralna postać całej opowieści, grana - jak nietrudno zgadnąć - przez główną gwiazdę serialu, Rowana Atkinsona. Fowler, choć w średnim wieku, pielęgnuje bardzo staroświecką wizję etosu policjanta, także w życiu prywatnym jest raczej tradycjonalistą i nudziarzem, co rodzi wiele zabawnych sytuacji.

Inne najważniejsze postacie to przede wszystkim podlegi Fowlerowi funkcjonariusze: młody i niegrzeszący inteligencją posterunkowy Goody (James Dreyfus), będąca obiektem jego westchnień posterunkowa Habib (Mira Anwar, która jest jedną z pierwszych w britcomowej historii kobiet pochodzenia azjatyckiego występujących w tak eksponowanej roli), doświadczony posterunkowy Gladstone (Rudolph Walker) i sierżant Dawkins (Serena Evans), prywatnie narzeczona Fowlera.

"Cienka niebieska linia" miała w Wielkiej Brytanii całkiem przyzwoite wyniki oglądalności, choć prasa zarzucała jej, oprócz wspomnianych już wad, liczne niekonsekwencje scenariuszowe. Ostatecznie serial zamknięto po dwóch siedmioodcinkowych seriach, a więc stosunkowo szybko. Osobiście odnoszę się do tej produkcji z sympatią, ale bez nadmiernego zachwytu. Ot, britcomowa klasa średnia.

Na tym kończymy cykl "Britcomy Atkinsona", bowiem od 11 lat pan Rowan A. nie wystąpił w żadnym nowym serialu. Jutro pierwszy artykuł w ramach stałego kącika na tym blogu, a mianowicie "Britcom People". Na dobry początek... Rowan Atkinson, jako swoiste uzupełnienie ostatnich czterech dni, ale tym razem skupimy się na jego życiu pozaserialowym. Zapraszam!

poniedziałek, 23 kwietnia 2007
Britcomy Atkinsona: Jaś Fasola

Tytuł oryginalny: Mr. Bean
Tytuł polski: Jaś Fasola
Autorzy: Rowan Atkinson, Robin Driscoll, Richard Curtis, Ben Elton
Emisja: 1990-1995
Odcinków: 14
Stacja: ITV

Rola Jasia Fasoli dała Rowanowi Atkinsonowi pozycję, międzynarodową rozpoznawalność i zasobność finansową na skalę, o jakiej 99% britcomowego światka może tylko pomarzyć. Z drugiej strony dla bardzo wielu ludzi jest to jego jedyna znana im rola, co powoduje, że ten znakomity aktor kojarzy im się tylko z zestawem głupich min. Nie ma chyba sensu opisywać fabuły i bohatera, którego każdy widział lub przynajmniej bardzo wiele o nim słyszał. Dlatego skupię się dzisiaj na bardziej technicznych aspektach tej produkcji oraz przedstawię króciutko moją opinię na ten temat.

Formalnie rzecz biorąc, "Jaś Fasola" nigdy nie był serialem. Nie miał regularnej pory emisji, nie istnieje podział na serie ani nawet oficjalna numeracja odcinków, do których określania używano raczej ich tytułów. Był to luźny zbiór półgodzinnych filmów telewizyjnych, emitowanych 2-3 razy do roku w latach 1990-95 na antenie telewizji ITV (jest to jedyny z czterech britcomów Atkinsona tworzony poza BBC). Tym, co uderza mnie najbardziej, jest ich liczba - zaledwie 14! Podobnie jak w przypadku chociażby "Hotelu Zacisze", niewielka ilość odsłon nie przeszkodziła serii w uzyskaniu bardzo trwałego miejsca w brytyjskiej, a w pewnym stopniu też światowej, kulturze popularnej. Do tego doszło jeszcze ok. 10 krótszych fragmentów, wyprodukowanych na potrzeby akcji charytatywnych organizacji Comic Relief (mam wielką ochotę napisać wkrótce osobny wpis o tym bardzo ciekawym przedsięwzięciu) lub dołączonych jako dodatki do wydań na VHS i DVD. No i oczywiście dwa nieco późniejsze filmy kinowe, w Polsce znane pod tytułami "Jaś Fasola - nadciąga totalny kataklizm" i "Wakacje Jasia Fasoli".

Wracając do wersji telewizyjnej, Atkinson był nie tylko odtwórcą głównej roli, lecz także - co chyba dość łatwo zrozumieć - wiodącym scenarzystą. Najważniejszą ze wspierających go w pisaniu osób był Robin Driscoll, przy niektórych odcinkach pracowali także autorzy "Czarnej Żmii": Richard Curtis i Ben Elton. Muzykę napisał Howard Goodall (również "Czarna Żmija", ale także m.in. "Czerwony karzeł" i "Cienka niebieska linia"), wykorzystując swoje doświadczenie kompozytora muzyki klasycznej, dzięki czemu na początku każdego odcinka słyszymy śpiewający pięknie po łacinie chór.

Jak mówił w wielu wywiadach Atkinson, już od czasów studenckich, gdy występował jako komik estradowy, bardzo pociągała go tzw. physical comedy, a więc rozśmieszanie ludzi ciałem i mimiką. Ciągoty te widać w jego wczesnych serialach, ale dopiero postać Jasia Fasoli pozwoliła mu niejako "iść na całość", przy okazji zrywając z dotychczasowym, ukształtowanym przede wszystkim przez snobowatego Czarną Żmiję, wizerunkiem. Podziwiam go za otwartość, zaangażowanie i brak kompleksów, z jakimi robi z siebie na ekranie ostatnią łamagę. Z drugiej strony nie ukrywam, że drażnią mnie komedie opierające cały swój humor tylko na gafach bohatera. Nie lubię się śmiać na zasadzie "O rany, co za idiota, ale się wygłupił, nikt normalny by tak nie zrobił". Jest kilka niezwykle ważnych dla historii brytyjskiej komedii seriali, które korzystają głównie z tego patentu. Doceniam ich znaczenie, szanuję ich miłośników, często wręcz - jak tutaj - jestem pod wrażeniem pracy aktorów. Ale to nie jest moja estetyka i moja wizja tego, na czym polega brytyjskie poczucie humoru, o ile coś takiego istnieje.

Jutro ostatni jak dotąd britcom Atkinsona, gdzie znów dużo mówił, a na dodatek nosił mundur - "Cienka niebieska linia".

PS. Oczywiście Jaś Fasola jest Jasiem tylko w polskim tłumaczeniu, gdzie ze względu na pewną tradycję kulturową czy językową tak własnie przełożono oryginalne "Mr. Bean". Tymczasem w "Wakacjach..." w jednym z ujęć możemy przez moment oglądać paszport bohatera, w którym jako imię wpisano... Rowan :)

niedziela, 22 kwietnia 2007
Piąta seria Czarnej Żmii?

Skoro już zacząłem dzisiaj pisać o "Czarnej Żmii", to nie mogę się powstrzymać przed przekazaniem jeszcze całkiem świeżego newsa. Otóż: coraz głośniej mówi się o możliwości realizacji serii piątej! Już od kilku lat mówiło się, że część twórców serialu była gotowa przychylić się do pomysłu Rika Mayalla (Flashard czy też w polskim tłumaczeniu Łonogrzmot z serii 2 i 4), aby seria 5 toczyła się w kolorowych latach 60. z Czarną Żmiją w roli lidera boysbandu. Pomysł ten poparł m.in. Tony Robinson w wywiadzie ze stycznia 2005.

W listopadzie 2005 Rowan Atkinson powiedział w telewizji ITV, że jego zdaniem najlepszą scenerią dla ewentualnej piątej serii byłby obóz jeniecki podczas II wojny światowej. Wówczas określił jednak szanse na realizacje tego pomysłu jako bardzo niskie. Tymczasem jak donosi magazyn "Hello" (coś jakby nasza "Gala" czy "Viva") z 10 kwietnia tego roku, po definitywnym rozstaniu się z postacią Jasia Fasoli Atkinson coraz poważniej myśli o ponownym wcieleniu się w przedstawiciela nieśmiertelnego rodu Czarnych Żmij, właśnie w takiej, wojennej scenerii.

No cóż... Trzymajmy kciuki!

 
1 , 2